One left… Four to go #1

Ciężko usprawiedliwiać moją aktywność na blogu – a raczej jej kompletny brak, tym że jestem nad wyraz zapracowany i tone w obowiązkach codzienności. Co to, to nie. Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo. Ale co na to poradzić? Pracować. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić…

Dobra, dobra ale nie o tym miałem tu teraz pisać. Pisać posta raz na ruski rok o tym, że jestem zbyt leniwy żeby pisać systematyczniej. Dajmy spokój.

Pewnie mało osób to interesuję, ale ukończyłem właśnie pierwszy rok studiów i chciałbym się podzielić swoimi wrażeniami z minionego roku akademickiego.

Mówiąc, że byłem w zupełności wyluzowany tym, że ja szary człowieczek ze wsi wybieram się na studia do wielkiego miasta, starej stolicy Polski – Krakowa, byłoby kłamstwem. Co prawda, bardzo nie wielkim, ale jednak. Bo generalnie żyje w przekonaniu, że nie trzeba wszystkiego w życiu brać w 100% na poważnie i we wszystkim – w odpowiedniej chwili, ale we wszystkim szukać okazji do śmiechu. Znowu odbiegam „troszku”, od tematu…

… ale kto studentowi zabroni.

Akademia Górniczo – Hutnicza w Krakowie, Inżynieria Środowiska

Początki były dość uciążliwe, studia techniczne dla absolwenta profilu humanistycznego zapowiadały się jak pojedynek przedstawiciela wagi ciężkiej, z przedstawicielem wagi koguciej w boksie.

Ale, ale…

Nie ma rzeczy nie do przeskoczenia, trochę pracy się włożyło, e-trapezy, bardziej wyedukowani znajomi, ale udało się przełamać barierę własnej niewiedzy. A gdy to już pokonałem – można było powiedzieć, że zacząłem studiować. I tu zaczął się strasznie przyjemny  (jak na razie) dla mnie etap w życiu… 😀

CD(chyba)N. 😀 Pozdrawiam

Chwile minione i całkiem świeże #4

Houston, we have a problem…        

Witajcie.

Moją osobę raczej ciężko łączyć z obrazkiem „Hardcorowego gracza konsolowego”. Co prawda mam konsolę, ale godziny spędzone przy niej można chyba zliczyć na palcach obu rąk, no i  może jednej stopy. To bardzo niewiele, zwłaszcza, że konsolę posiadam już grubo ponad rok . Główną przyczyną tak krótkiego umilania sobie czasu graniem na konsoli – jest fakt, że posiadam tylko dwie gry. Tak ogromna liczba. Jedyne tytuły, które zagościły w moim napędzie to Brutal Legend i Fifa 10. Pierwszy tytuł bardzo sobie ceniłem za soundtrack. Drugi natomiast służył tylko do grania jak kuzyn wpadł na meczyk. Fifę 11 miałem na PC, także wybór był prosty – następczyni 10 według mnie była dużo bardziej .grywalna od poprzedniczki.

 

Jak w ogóle stałem się posiadaczem konsoli Microsoftu.

Ano w bardzo prosty sposób. Zawsze chciałem mieć u siebie jakąś konsolę – lecz chęcią zawsze towarzyszył brak funduszy. Osobiście bardziej interesowała mnie konsola Sony – PS3, ale gdy tylko nadarzyła się okazja dostania jakiejkolwiek konsolki, wiadome że nie wybrzydzałem i brałem co dali.

Pewnego dnia znajomy rodziny, który często nabywał używany sprzęt elektroniczny w Niemczech i sprzedawał w Polsce zaoferował się, że może mi przywieźć taką konsolę – bo jako stały klient może sobie wybrać coś gratis. Zgodziłem się od razu. Na początku miałem pewne obawy, że to sprzęt używany, nic o nim nie wiem i że pewnie szybko złapie RRODA czy inną konsolową usterkę. No, ale nic. Wyczekiwana używka przybyła i się zaczęło…

A właściwie to nic się nie zaczęło. Nie miałem gier, poza paroma demami, który zapewniły mi może godzinę rozrywki i nie miałem już co robić. Przez dość spory okres czasu XKlocek służył mi za odtwarzacz DVD. I się sprawdzał. Poza tym fajnie wygląda pod telewizorem – mi bardzo pasował design tej konsoli, tej starszej wersji.

Po jakimś czasie przyszły święta i zaopatrzyłem się w Brutal Legend. Szybko skończyłem i już do tego tytułu nie wróciłem. Później wspomniana już Fifa i na tym koniec. O matko ile razy ja się zabierałem za zakup nowej gry. Wszystko mi chodziło po głowie – jakieś starsze tytuły, używki. Później myślałem, że sobie przyoszczędzę na jakiś tytuł, ale jakoś zawsze miałem inne wydatki, które wydawały się bardziej słuszne.

A teraz cóż.  Xbox wysiadł, złapał RROD’a i nie mam za bardzo pomysłu co z nim zrobić, czy go naprawiać, czy co? W ogóle stało się to tak, że po chyba miesięcznej przerwie od „grania” wpadł kuzyn. Jako, że wyszedłem ze szpitala i tak średnio sprawnie się ruszałem, wydawało się dobrym pomysłem przyrżnąć w Fifę.  Wybieramy drużyny, zatwierdzamy. Po czym dochodzi do zmian składu i konsola z zielonym oczkiem się ścięła. Resetuję i pojawiła się czerwona, LED’owa otoczka wokół przycisku zasilania.  Zupełnie mnie to zaskoczyło. Ha, a kogo RROD nie zaskakuje? Ale  żeby dopiero po odpaleniu gry i w ogóle?

Teraz się waham nad naprawą, nawet nie wiem gdzie to zrobić – chociaż chyba widziałem jakieś ogłoszenie w PSX – Extreme. Najgorsze jest to, że moja wiedza o konsoli jest bardzo ograniczona. Konsolę dostałem bez pudełka, tylko 2 pady, konsolę i zasilacz. Nie mam najmniejszych informacji o tym produkcie, itd. A o osobie, która konsolę miała wcześniej – też nie wiem zupełnie nic.  No, ale jakbym miał ją już wysyłać, to chciałbym uzyskać jakieś informacje, o przedmiocie, który już dość długo znalazł sobie miejsce u mnie w pokoju.

A Wy co byście zrobili?

-Do matury się ucz, smarku jeden. A nie o konsoli myśleć.
-Yyy... Ok.

Pozdrawiam