Chwile minione i całkiem świeże #4
Houston, we have a problem…
Witajcie.
Moją osobę raczej ciężko łączyć z obrazkiem “Hardcorowego gracza konsolowego”. Co prawda mam konsolę, ale godziny spędzone przy niej można chyba zliczyć na palcach obu rąk, no i może jednej stopy. To bardzo niewiele, zwłaszcza, że konsolę posiadam już grubo ponad rok . Główną przyczyną tak krótkiego umilania sobie czasu graniem na konsoli – jest fakt, że posiadam tylko dwie gry. Tak ogromna liczba. Jedyne tytuły, które zagościły w moim napędzie to Brutal Legend i Fifa 10. Pierwszy tytuł bardzo sobie ceniłem za soundtrack. Drugi natomiast służył tylko do grania jak kuzyn wpadł na meczyk. Fifę 11 miałem na PC, także wybór był prosty – następczyni 10 według mnie była dużo bardziej .grywalna od poprzedniczki.
Jak w ogóle stałem się posiadaczem konsoli Microsoftu.
Ano w bardzo prosty sposób. Zawsze chciałem mieć u siebie jakąś konsolę – lecz chęcią zawsze towarzyszył brak funduszy. Osobiście bardziej interesowała mnie konsola Sony – PS3, ale gdy tylko nadarzyła się okazja dostania jakiejkolwiek konsolki, wiadome że nie wybrzydzałem i brałem co dali.
Pewnego dnia znajomy rodziny, który często nabywał używany sprzęt elektroniczny w Niemczech i sprzedawał w Polsce zaoferował się, że może mi przywieźć taką konsolę – bo jako stały klient może sobie wybrać coś gratis. Zgodziłem się od razu. Na początku miałem pewne obawy, że to sprzęt używany, nic o nim nie wiem i że pewnie szybko złapie RRODA czy inną konsolową usterkę. No, ale nic. Wyczekiwana używka przybyła i się zaczęło…
A właściwie to nic się nie zaczęło. Nie miałem gier, poza paroma demami, który zapewniły mi może godzinę rozrywki i nie miałem już co robić. Przez dość spory okres czasu XKlocek służył mi za odtwarzacz DVD. I się sprawdzał. Poza tym fajnie wygląda pod telewizorem – mi bardzo pasował design tej konsoli, tej starszej wersji.
Po jakimś czasie przyszły święta i zaopatrzyłem się w Brutal Legend. Szybko skończyłem i już do tego tytułu nie wróciłem. Później wspomniana już Fifa i na tym koniec. O matko ile razy ja się zabierałem za zakup nowej gry. Wszystko mi chodziło po głowie – jakieś starsze tytuły, używki. Później myślałem, że sobie przyoszczędzę na jakiś tytuł, ale jakoś zawsze miałem inne wydatki, które wydawały się bardziej słuszne.
A teraz cóż. Xbox wysiadł, złapał RROD’a i nie mam za bardzo pomysłu co z nim zrobić, czy go naprawiać, czy co? W ogóle stało się to tak, że po chyba miesięcznej przerwie od “grania” wpadł kuzyn. Jako, że wyszedłem ze szpitala i tak średnio sprawnie się ruszałem, wydawało się dobrym pomysłem przyrżnąć w Fifę. Wybieramy drużyny, zatwierdzamy. Po czym dochodzi do zmian składu i konsola z zielonym oczkiem się ścięła. Resetuję i pojawiła się czerwona, LED’owa otoczka wokół przycisku zasilania. Zupełnie mnie to zaskoczyło. Ha, a kogo RROD nie zaskakuje? Ale żeby dopiero po odpaleniu gry i w ogóle?
Teraz się waham nad naprawą, nawet nie wiem gdzie to zrobić – chociaż chyba widziałem jakieś ogłoszenie w PSX – Extreme. Najgorsze jest to, że moja wiedza o konsoli jest bardzo ograniczona. Konsolę dostałem bez pudełka, tylko 2 pady, konsolę i zasilacz. Nie mam najmniejszych informacji o tym produkcie, itd. A o osobie, która konsolę miała wcześniej – też nie wiem zupełnie nic. No, ale jakbym miał ją już wysyłać, to chciałbym uzyskać jakieś informacje, o przedmiocie, który już dość długo znalazł sobie miejsce u mnie w pokoju.
A Wy co byście zrobili?
-Do matury się ucz, smarku jeden. A nie o konsoli myśleć. -Yyy... Ok.
Pozdrawiam
Wolna gawęda #3
” Mimo Że Zgubiłem Się
Mimo Że Zabrnąłem W Mrok
Wymieszałem Z Błotem Krew
Ocaleję Mimo To“[2]
Mamy 15 Października, o którym można powiedzieć tyle, że nie obrazuje pięknej złotej jesieni. Jest zimno, szaro i trochę deszczowo. Taka pogoda w zwyczaju nastraja mnie bardzo pesymistycznie do całego otaczającego świata, lecz pomimo tego, że nie mogłem w sobotnie popołudnie zagrać z kolegami w piłkę, to paradoksalnie czuję się w pewien mentalny sposób zadowolony i usatysfakcjonowany. Jako, że przez ostatni okres miałem pewne, bardzo niewielkie problemy zdrowotne, mój pesymizm był potęgowany wielokrotnie. A to wszystko dzięki niewielkiemu materiałowi wypełniający pęcherzyk żółciowy – na razie w stanie płynnym, z którego po pewnym czasie mogą się tworzyć kamienie żółciowe. Na moje szczęście miałem bardzo słabe ataki, które co prawda i tak dały mi trochę popalić, 0,5-2h skurcze brzucha to nić przyjemnego – wierzcie mi na słowo. Następnie zwykłe pobranie krwi kończy się opuchlizną i siwizną całej reki, która wygląda na przeszczepioną od Nightcrawlera z X-men’ów. Z lewą górną kończyną to nic wielkiego, nie boli. A więc skąd ten optymizm? A no właściwie sam nie wiem. To chyba wszystko, że mogę w miarę normalnie jeść, oczywiście trzymając jako-taką dietę i ogólnie rzecz biorąc funkcjonować. Może uczę się pokory? Sam nie wiem. Jednak chciałbym podzielić się swoją opinią, jak pewne momenty, osiągnięcia są wstanie wywrzeć wpływ na osobisty światopogląd i potrafią motywować do dalszego działania. Przeczytaj resztę tego wpisu